Najgroźniejsze jest przemilczanie – Die größte Gefahr ist das Totschweigen

Rolf Stolz, ehemaliges Mitglied des Bundesvorstands der Grünen, spricht in einem Interview mit Tilman Fischer über die Lage der deutschen Minderheit in Polen und dringende Änderungen in der deutschen Minderheitenpolitik.

Deutsche Fassung auf der Internetseite der AGMO e.V. – Gesellschaft zur Unterstützung der Deutschen in Schlesien, Ostbrandenburg, Pommern, Ost- und Westpreußen: http://www.agmo.de/aktuelles/mitteilungen/260-die-groesste-gefahr-ist-das-totschweigen

Rolf Stolz, niegdyś członek federalnego zarządu partii Zielonych, wypowiada się w rozmowie z Tilmanem Fischerem na temat sytuacji mniejszości niemieckiej w Polsce oraz pilności zmian w niemieckiej polityce mniejszościowej.

Dlaczego zdecydował się Pan angażować na rzecz Niemców żyjących na wschodzie? Jest Pan bowiem od początku 2014 roku członkiem stowarzyszenia AGMO.

Fakt członkostwa w stowarzyszeniu jest wyrazem mojego zasadniczego poparcia dla jego działalności. Poza tym jestem związany ze wschodem z racji posiadania tam korzeni rodzinnych. Od 1999 roku odbyłem szereg podróży do Rumunii połączonych z wieczorami autorskimi. Prowadziłem tam i nadal prowadzę bliską współpracę z lokalnymi stowarzyszeniami kulturalnymi, także takimi, które wywodzą się z szeregów mniejszości niemieckiej. Od lat osiemdziesiątych trzykrotnie byłem w Poznańskiem oraz w okolicach Konina, skąd pochodzi moja rodzina.

Jaka rola przypada w udziale kołom DFK w kultywowaniu pamięci o tradycji?

Tu ważny jest każdy pojedynczy człowiek, istnieją bowiem obecnie miejscowości, w których jeszcze sto lat temu jedną trzecią mieszkańców stanowili Niemcy, a dziś jedynym mieszkańcem takiej miejscowości mówiącym po niemiecku jest dziewięćdziesięcioletni Polak. Mamy tu do czynienia z procesem, który prowadzi do utraty języka – gdy członkowie niemieckich rodzin potrafią już tylko powiedzieć „Guten Tag”, a jednocześnie są na co dzień dyskryminowani jako Niemcy.

Jak temu przeciwdziałać?

Potrzebna jest bardziej intensywna polityka kulturalna ze strony Niemiec, które powinny zaznaczać swoją obecność, prowadząc placówki Instytutu Goethego oraz szkoły językowe, a także współpracując z lokalnymi podmiotami w zakresie wykraczającym daleko poza środowisko mniejszości. Dobrym przykładem może być Dom Schillera w Bukareszcie, który daje dobre możliwości kulturowego rozwoju całej społeczności Niemców w Rumunii. Jest on własnością miasta Bukaresztu, ma rumuńskiego dyrektora i utrzymuje się głównie poprzez organizowanie kursów języka niemieckiego. Wsparcie ze strony władz Republiki Federalnej Niemiec jest minimalne. A przy tym jego dokonania są znacznie większe niż miejscowego oddziału Instytutu Goethego.
Tego rodzaju instytucje tkwiące korzeniami w samym kraju działają nie tylko bardziej ekonomicznie, ich praca ma też szerszy oddźwięk społeczny. W krajach wschodniej Europy rośnie zainteresowanie językiem niemieckim, trzeba więc z tego coś zrobić, a nie, jak to absurdalnie czyni strona niemiecka, organizować imprezy prowadzone po angielsku albo takie, których adresatami nie są szerokie rzesze społeczeństwa.

W tej kwestii trzeba zatem dokonać zmian.

Tym, czego nam potrzeba, jest zasadnicza gotowość do angażowania się, mając jednocześnie świadomość, że być może trzeba będzie rozwiązywać różne konflikty. Metoda robienia uników, aby pozostawać niezauważonym, nie funkcjonuje. A konkretnie, oprócz Instytutu Goethego władze Republiki Federalnej powinny w większym stopniu bezpośrednio finansować działalność licznych miejscowych grup oraz stowarzyszeń kulturalnych, które wspólnymi siłami promują zarówno język, jak i kulturę. Takie wsparcie powinno dotyczyć przede wszystkim zwykłych ludzi tworzących te organizacje, i to na terenie całego kraju, a nie tylko w miastach. Działalność kulturalna nie kończy się na utworzeniu jakiejś centralnej placówki, z której płyną impulsy na wszystkie strony. Uważam, że jest rzeczą destrukcyjną, jeśli ludzie jedynie kontaktują się z „liderami” przewodzącymi nadrzędnej organizacji mającej siedziby w dużych miastach – na dłuższą metę niezbędna jest praca u podstaw, w miasteczkach i wsiach.

Czy dostrzega Pan w Niemczech gotowość do prowadzenia takiej polityki, pomijając działaczy tradycyjnie zbliżonych do kręgów Związku Wypędzonych?

Świadomość wagi tej tematyki jest tu jeszcze minimalna. Część członków partii Lewicy jest nadal na poziomie SED z lat 50. uważając, że są przesiedleńcy, których należy zintegrować, a potem problem rozwiąże się biologicznie. Podobną sytuację mamy wśród części członków partii Zielonych, moja partia cierpi bowiem na coś w rodzaju schizofrenii, z jednej strony ostro sprzeciwiając się wypędzeniom, jakie mają miejsce obecnie, z drugiej zaś pomniejszając znaczenie faktu wypędzenia Niemców wraz z jego następstwami czy wręcz negując, że miało ono miejsce.

Zadaniem na dziś jest to, by nazywać po imieniu krzywdy i niesprawiedliwości – być niejako „wołającym”, który nie przestanie wzywać i apelować.

Publicysta i pisarz Rolf Stolz jest od 1980 roku członkiem partii Zielonych, był w składzie pierwszego zarządu federalnego swojej partii oraz pełnił funkcję rzecznika założonej w 1984 roku i działającej aż do chwili zjednoczenia Niemiec grupy inicjatywnej „Linke Deutschlanddiskussion” (LDD). Lewicową Antifę działającą w obecnie w Niemczech Stolz określa mianem „organizacji faszyzującej”. Także dlatego partia Zielonych stara się wykluczyć go ze swoich szeregów. On sam postrzega się jako „dysydenckiego lewicowca”. Wywiad przeprowadzony w języku niemieckim można znaleźć w nie skróconej formie na stronie internetowej AGMO (Stowarzyszenie dla Wspierania Niemców na Śląsku, Ziemi Lubuskiej, Pomorzu i w Prusach Wschodnich i Zachodnich).

Erschienen in: WOCHENBLATT.pl – Nachrichten der Deutschen in Polen 29/2014.

Advertisements

Kommentar verfassen

Trage deine Daten unten ein oder klicke ein Icon um dich einzuloggen:

WordPress.com-Logo

Du kommentierst mit Deinem WordPress.com-Konto. Abmelden / Ändern )

Twitter-Bild

Du kommentierst mit Deinem Twitter-Konto. Abmelden / Ändern )

Facebook-Foto

Du kommentierst mit Deinem Facebook-Konto. Abmelden / Ändern )

Google+ Foto

Du kommentierst mit Deinem Google+-Konto. Abmelden / Ändern )

Verbinde mit %s